ITTC
Wróć do Wiedzy

Artykuł

Roadmapa cyfrowej transformacji: jak ją zaplanować, żeby faktycznie się wydarzyła

· 5 min czytania

Roadmapa cyfrowej transformacji: jak ją zaplanować, żeby faktycznie się wydarzyła

Dlaczego dokumenty nazywane roadmapą rzadko działają

W wielu firmach dokument o nazwie „roadmapa cyfrowej transformacji” istnieje. Zwykle powstał przy okazji wyboru dostawcy ERP, wdrożenia CRM albo audytu przeprowadzonego przez kogoś z zewnątrz. Ma slajdy, horyzonty czasowe, kolorowe kafelki z nazwami systemów i podpis zarządu. A mimo to po roku okazuje się, że zrealizowano dwa punkty z dwunastu, przy czym oba były najłatwiejsze.

Z naszych doświadczeń wynika, że przyczyna prawie nigdy nie leży w technologii. Leży w tym, że roadmapa została zbudowana jako plan zakupów, a nie jako plan zmiany sposobu działania firmy. Systemy da się kupić w kilka tygodni. Zmiana procesu, podziału odpowiedzialności i nawyków menedżerów zajmuje kwartały i wymaga uwagi ludzi, którzy jednocześnie mają dowieźć bieżący budżet.

To napięcie jest sedno problemu. Roadmapa, która nie mówi wprost, czyim czasem i czyimi zasobami zostanie zapłacona, jest życzeniem.

Zacznij od problemu biznesowego, nie od stanu technologii

Klasyczna kolejność przy planowaniu transformacji cyfrowej wygląda tak: inwentaryzacja systemów, ocena dojrzałości cyfrowej, lista luk, plan wdrożeń. Efekt bywa poprawny metodycznie i bezużyteczny decyzyjnie, bo powstaje lista wszystkiego, czego firma nie ma. A firma nie potrzebuje wszystkiego.

Sensowniejszy punkt startu to pytanie o to, co konkretnie w wynikach nie działa i gdzie brak informacji lub brak automatyzacji naprawdę kosztuje pieniądze. Kilka przykładów pytań, które w praktyce porządkują dyskusję szybciej niż audyt IT:

- Gdzie tracimy marżę, której nie umiemy wyjaśnić na poziomie klienta, produktu albo zlecenia? - Jak długo trwa u nas droga od zapytania klienta do oferty i ile z tego czasu to czekanie, a nie praca? - Ile decyzji zarządu opiera się na danych, które ktoś ręcznie sklejał w Excelu i które mogą być błędne? - Które procesy zatrzymują się, kiedy jedna konkretna osoba jest na urlopie?

Odpowiedzi na te pytania wskazują obszary o realnym wpływie na EBITDA, produktywność i skalowalność. Dopiero wtedy warto pytać, jakie narzędzie może pomóc. Kolejność ma znaczenie, bo określa, kto jest właścicielem inicjatywy: jeżeli punktem wyjścia jest system, właścicielem zostaje IT i biznes traktuje projekt jako coś, co się jemu przydarza.

Cztery rzeczy, które musi zawierać roadmapa

Dobra roadmapa cyfrowej transformacji jest krótka i decyzyjna. W praktyce sprowadza się do czterech elementów.

Hipotezy wartości. Dla każdej inicjatywy zapisane wprost: co ma się poprawić i jak to zmierzymy. Nie „usprawnienie obsługi klienta”, a „skrócenie czasu przygotowania oferty z pięciu dni do jednego” albo „pełna widoczność marży na zleceniu w momencie jego zamknięcia”. Bez tego nie da się później rozstrzygnąć, czy projekt się udał.

Kolejność wynikająca z zależności, nie z pilności. Część inicjatyw ma sens tylko po innych. Analityka sprzedaży zbudowana na danych z CRM, w którym handlowcy nie prowadzą pracy, będzie generowała raporty o niczym. Automatyzacja procesu, którego nikt wcześniej nie uporządkował, utrwali bałagan i doda mu kosztu licencji. Roadmapa powinna pokazywać te zależności, nawet jeśli oznacza to przesunięcie efektownych projektów na później.

Właściciel po stronie biznesu. Każda inicjatywa potrzebuje jednej osoby, która odpowiada za rezultat biznesowy, a nie za uruchomienie narzędzia. Ta osoba musi mieć realny mandat i zdjęte z niej inne zadania. Punkt, w którym najczęściej roadmapy się rozsypują, to moment przypisania odpowiedzialności menedżerowi bez zwolnienia mu przestrzeni w kalendarzu.

Zdolność organizacji do absorpcji zmiany. To najczęściej pomijany element. Firma jest w stanie prowadzić równolegle ograniczoną liczbę zmian, i ta liczba jest zwykle mniejsza, niż zakłada zarząd. Lepiej zaplanować trzy inicjatywy, które zostaną wdrożone do końca, niż dziewięć, z których żadna nie dojdzie do etapu, gdzie pojawia się wynik.

Horyzont: kwartały, nie lata

Plany trzyletnie w cyfryzacji mają wartość kierunkową i niewielką wartość operacyjną. Sensowniejsza konstrukcja to wyraźnie doprecyzowany najbliższy rok, podzielony na kwartały z konkretnymi rezultatami, oraz kierunek na kolejne dwa lata opisany na poziomie ambicji i zależności.

Ważne, żeby w każdym kwartale znalazł się przynajmniej jeden efekt widoczny dla ludzi w firmie. Transformacja, która przez rok produkuje wyłącznie analizy i warsztaty, traci wiarygodność wewnętrzną, a wraz z nią zaangażowanie menedżerów średniego szczebla. Ich nastawienie decyduje o wdrożeniu znacznie bardziej niż jakość wybranego rozwiązania.

Gdzie roadmapy najczęściej się rozpadają

Trzy wzorce powtarzają się szczególnie często.

Pierwszy: transformacja zostaje zdelegowana do IT lub do jednej osoby z tytułem zawierającym słowo „digital”, bez zmiany priorytetów w reszcie organizacji. Wtedy projekt konkuruje z bieżącym biznesem i zawsze tę konkurencję przegrywa.

Drugi: cyfryzacja zamiast uporządkowania. Wdrożenie narzędzia na nieopisanym procesie kończy się tym, że firma płaci za system i dalej pracuje po staremu, tylko w nowym interfejsie.

Trzeci: brak pomiaru. Jeżeli nikt nie wraca do hipotezy wartości po zakończeniu wdrożenia, firma nie uczy się, które inwestycje w technologię naprawdę przekładają się na wynik. Kolejne decyzje podejmuje więc równie intuicyjnie jak poprzednie.

Roadmapa jako dokument zarządczy

Roadmapa cyfrowej transformacji jest w istocie dokumentem o alokacji uwagi zarządu i pieniędzy firmy. Technologia jest w niej tylko narzędziem. Dlatego jej przygotowanie warto traktować jak proces strategiczny, w którym uczestniczą osoby odpowiadające za sprzedaż, operacje i finanse, a nie jak zadanie do zlecenia dostawcy systemu.

Dobrym testem gotowości jest proste pytanie: czy potrafimy powiedzieć, co się zmieni w naszych wynikach za dwanaście miesięcy i z czego dokładnie ta zmiana będzie wynikać? Jeżeli odpowiedź jest ogólna, mamy listę zakupów, nie roadmapę.

Jeżeli rozpoznajesz w tym opisie sytuację swojej firmy, warto przyjrzeć się jej szerzej. Możemy wspólnie przeanalizować, gdzie w waszym przypadku znajduje się rzeczywista przyczyna zatrzymywania się zmian, jaka kolejność inicjatyw ma sens biznesowy i jakie działania przyniosą efekt najszybciej — od diagnozy i uporządkowania procesów, przez wybór rozwiązań, aż po wsparcie menedżerów we wdrożeniu.

Rozpoznajesz ten problem w swojej firmie? Porozmawiajmy.

Podczas krótkiego spotkania przyjrzymy się Twojej sytuacji i sprawdzimy, gdzie mogą być największe możliwości poprawy.

Umów rozmowę z ekspertem

Zobacz też