ITTC
Wróć do Wiedzy

Artykuł

Jak zwiększyć wartość przedsiębiorstwa poprzez transformację

· 6 min czytania

Jak zwiększyć wartość przedsiębiorstwa poprzez transformację

Wartość przedsiębiorstwa to nie to samo co zysk

Rozmowy o wartości firmy zwykle zaczynają się od EBITDA. To zrozumiałe — mnożnik razy wynik daje liczbę, którą łatwo zapamiętać. Problem w tym, że ta sama EBITDA w dwóch firmach z tej samej branży bywa wyceniana zupełnie inaczej. Różnica nie leży w wyniku, tylko w tym, jak ten wynik powstaje i czy da się go powtórzyć bez obecnego właściciela.

Kupujący — inwestor branżowy, fundusz, a czasem po prostu następca w rodzinie — patrzy na trzy rzeczy: przewidywalność, powtarzalność i ryzyko. Firma, która zarabia 8 mln EBITDA dzięki trzem kontraktom i jednemu handlowcowi, który zna wszystkich decydentów w branży, jest warta zdecydowanie mniej niż firma zarabiająca tyle samo na rozproszonym portfelu klientów z działającym procesem sprzedaży. Nie dlatego, że ktoś jest złośliwy w negocjacjach. Dlatego, że w pierwszym przypadku kupuje się nadzieję, a w drugim mechanizm.

I to jest sedno pytania o to, jak zwiększyć wartość przedsiębiorstwa. Nie chodzi o wyciśnięcie kolejnego punktu marży w kwartale przed transakcją. Chodzi o zmianę charakteru biznesu — z organizacji opartej na ludziach i improwizacji na organizację opartą na procesach, danych i powtarzalnych mechanizmach. To właśnie robi dobrze przeprowadzona transformacja.

Gdzie realnie kryje się wartość — i gdzie się ją traci

Z doświadczeń naszych ekspertów wynika, że w większości średnich firm największe rezerwy wartości nie leżą tam, gdzie zarząd ich szuka.

Zależność od pojedynczych osób. Właściciel, który jest jednocześnie głównym sprzedawcą, głównym technologiem i ostateczną instancją w każdej trudnej decyzji, jest największym ryzykiem w due diligence. Każdy inwestor zapyta: co się stanie, gdy on odejdzie? Jeżeli odpowiedź brzmi „firma się zatrzyma”, wycena spada, a część ceny zostaje przesunięta na earn-out. Uporządkowanie tej zależności zajmuje 18–36 miesięcy i nie da się jej zrobić w tempie przyspieszonym przed transakcją.

Brak przewidywalności sprzedaży. Jeśli prognoza na kolejny kwartał opiera się na przeczuciu dyrektora handlowego, a nie na lejku, konwersji i cyklu sprzedaży, firma nie ma modelu sprzedaży — ma zespół, który się stara. To bardzo różne rzeczy z punktu widzenia kogoś, kto ma zapłacić wielokrotność wyniku.

Struktura marży, której nikt nie rozumie. Zaskakująco często firmy nie wiedzą, na których klientach, produktach czy kontraktach faktycznie zarabiają. Marża jest liczona na poziomie całości, a nie na poziomie decyzji. Efekt: firma rozwija segmenty, które konsumują zasoby i obniżają rentowność, a redukuje te, które są jej realnym motorem.

Procesy, które istnieją tylko w głowach. Brak opisanych, mierzonych procesów operacyjnych oznacza brak skalowalności. Firma może rosnąć, ale koszt tego wzrostu rośnie szybciej niż przychód. To jest moment, w którym wzrost sprzedaży przestaje przekładać się na wzrost wartości.

Dane, których nie da się użyć. Systemy są, raporty są, ale decyzje i tak zapadają na podstawie doświadczenia. Transformacja cyfrowa ma sens wtedy, gdy zmienia sposób podejmowania decyzji — nie wtedy, gdy dokłada kolejne narzędzie do listy licencji.

Transformacja jako projekt budowania wartości, a nie porządkowania bałaganu

Różnica między „poprawianiem firmy” a transformacją nastawioną na wartość polega na punkcie wyjścia. W pierwszym przypadku zaczynamy od tego, co nas najbardziej boli. W drugim — od tego, co najbardziej obniża wycenę i najmocniej ogranicza zdolność do wzrostu.

To bywa nieintuicyjne. Czasem najbardziej dokuczliwy problem operacyjny ma niewielki wpływ na wartość, a rzecz, której nikt nie traktuje jako problemu — na przykład koncentracja przychodu na dwóch klientach — jest najkosztowniejsza w wycenie.

Dlatego sensowna transformacja zaczyna się od diagnozy przekrojowej, a nie od wyboru obszaru. Sprzedaż, operacje, finanse, technologia i zespół menedżerski są ze sobą powiązane mocniej, niż wynika to ze schematu organizacyjnego. Spadek marży rzadko jest problemem zakupów. Częściej jest skutkiem tego, że handlowcy nie mają argumentów innych niż cena, bo produkt przestał się różnić, bo marketing nie zbudował pozycjonowania, bo nikt nie policzył kosztu obsługi klienta.

Od czego zacząć, jeśli myślisz o wartości w perspektywie kilku lat

Kilka pytań, które w praktyce dużo porządkują:

- Jaka część przychodu jest powtarzalna, a jaka wymaga corocznego zdobywania od zera? - Ilu klientów odpowiada za 50% marży i co się stanie, jeśli jeden z nich odejdzie? - Które decyzje w firmie nie mogą zapaść bez właściciela lub jednej konkretnej osoby? - Czy zespół menedżerski jest zdolny prowadzić firmę o dwa razy większej skali? - Czy potrafimy pokazać rentowność w przekroju klientów, produktów i kanałów — bez tygodnia pracy w Excelu? - Co dokładnie musiałoby się wydarzyć, żeby przychód wzrósł o 50% bez proporcjonalnego wzrostu kosztów stałych?

Odpowiedzi na te pytania zwykle wskazują trzy–cztery obszary, w których leży większość potencjału. Reszta to kwestia sekwencji, zasobów i konsekwencji we wdrożeniu — bo transformacja przegrywa najczęściej nie na etapie strategii, tylko na etapie realizacji, gdy bieżący biznes zaczyna wypierać projekt zmiany.

Czas jest zmienną, która decyduje

Wartości nie da się zbudować w kwartale. Można ją natomiast stracić w kilka miesięcy — przez utratę kluczowego klienta, odejście osoby, na której wszystko stało, albo przez rozpoczęcie procesu sprzedaży firmy bez uporządkowanych danych i procesów.

Jeśli horyzont transakcyjny lub sukcesyjny to trzy–pięć lat, to jest dokładnie ten moment, w którym zmiany mają czas się zakorzenić i pokazać w wynikach. Jeśli horyzontu nie ma — tym lepiej. Firma zbudowana tak, żeby dobrze się sprzedawała, jest po prostu firmą lepiej zarządzaną, bardziej odporną i przyjemniejszą w prowadzeniu.

W ITTC pracujemy z zarządami i właścicielami właśnie w tej logice: od diagnozy, przez ustalenie priorytetów wpływających na wartość, po projektowanie i wdrożenie zmian w sprzedaży, operacjach, technologii i zespole menedżerskim — z pomiarem efektów, a nie z prezentacją rekomendacji na koniec.

Jeżeli zastanawiasz się, ile Twoja firma jest dziś warta i co realnie tę wartość ogranicza, warto zacząć od rzetelnej diagnozy zamiast od wyceny. Możemy wspólnie przejść przez te obszary i ustalić, gdzie leży największy potencjał.

Rozpoznajesz ten problem w swojej firmie? Porozmawiajmy.

Podczas krótkiego spotkania przyjrzymy się Twojej sytuacji i sprawdzimy, gdzie mogą być największe możliwości poprawy.

Umów rozmowę z ekspertem

Zobacz też