ITTC
Wróć do Wiedzy

Artykuł

Jak odzyskać czas zarządu na decyzje strategiczne

· 6 min czytania

Jak odzyskać czas zarządu na decyzje strategiczne

Kalendarz jest pełny, a strategia stoi

Jeden z najczęściej powtarzanych opisów sytuacji, jakie słyszymy w rozmowach z właścicielami i członkami zarządów, brzmi mniej więcej tak: „Pracuję dwanaście godzin dziennie i nie mam czasu zająć się tym, co naprawdę ważne”. Projekt zmiany modelu sprzedaży przesuwany jest już trzeci kwartał. Decyzja o inwestycji w system czeka na „spokojniejszy tydzień”, który nie nadchodzi. Rozmowa o sukcesji dyrektora operacyjnego odbywa się fragmentami, w korytarzu.

Jednocześnie kalendarz jest wypełniony. Spotkania statusowe, akceptacje, eskalacje, telefony od klientów, którzy „chcą rozmawiać tylko z prezesem”, przeglądy ofert, podpisy, ustalanie szczegółów, których w teorii nikt na tym poziomie nie powinien ustalać.

Z naszych doświadczeń wynika, że próba rozwiązania tego problemu metodami zarządzania czasem — lepszym kalendarzem, blokami na pracę głęboką, ograniczaniem spotkań do 30 minut — daje efekt na kilka tygodni. Potem wszystko wraca. Bo przyczyna nie leży w kalendarzu.

Czas zarządu to skutek, nie przyczyna

To, jak wygląda tydzień członka zarządu, jest w dużej mierze odbiciem sposobu, w jaki zaprojektowana jest organizacja. Jeśli codziennie trafia do niego czterdzieści decyzji operacyjnych, to znaczy, że w firmie istnieje czterdzieści punktów, w których nikt inny nie może albo nie chce zdecydować.

Powody bywają różne i zwykle występują jednocześnie.

Czasem to kwestia uprawnień — nigdzie nie zostało zapisane, kto może zaakceptować rabat powyżej pewnego progu, kto zatwierdza zakup, kto decyduje o zmianie terminu dla klienta. W efekcie wszyscy asekuracyjnie pytają w górę.

Czasem to kwestia kompetencji — menedżer średniego szczebla dostał tytuł, ale nie dostał przygotowania do podejmowania decyzji z niepełnymi danymi. Woli spytać, niż się pomylić.

Czasem to kwestia kultury. Jeśli w przeszłości ktoś podjął samodzielną decyzję i został za nią rozliczony publicznie i ostro, organizacja szybko uczy się, że bezpieczniej jest oddać decyzję wyżej. To jedna z najbardziej kosztownych lekcji, jakich firma może udzielić swoim menedżerom.

A czasem — i to bywa najtrudniejsze do przyjęcia — przyczyna leży po stronie samego zarządu. Właściciel, który zbudował firmę od zera, ma naturalną skłonność do wchodzenia w szczegóły, w których czuje się kompetentny i szybki. Delegowanie oznacza pogodzenie się z tym, że ktoś zrobi coś wolniej i gorzej, zanim zrobi to dobrze.

Ile to naprawdę kosztuje

Warto policzyć ten problem w kategoriach finansowych, bo dopiero wtedy staje się widoczny.

Czas zarządu to najdroższy zasób w firmie — nie ze względu na koszt wynagrodzenia, ale ze względu na koszt alternatywny. Godzina spędzona na akceptowaniu faktury to godzina nieprzeznaczona na decyzję o wejściu w nowy segment rynku, renegocjację warunków z kluczowym dostawcą czy przygotowanie firmy do sprzedaży.

Konsekwencje są jednak szersze niż utracone okazje:

- Spowolnienie decyzji w całej organizacji. Jeśli wszystko przechodzi przez wąskie gardło, tempo firmy jest tempem kalendarza zarządu. W sprzedaży oznacza to wydłużony cykl ofertowania i utracone szanse. - Ograniczona skalowalność. Model, w którym prezes musi dotknąć każdej istotnej sprawy, przestaje działać przy określonej skali. Firma może rosnąć przychodowo, ale koszt koordynacji rośnie szybciej niż marża. - Ryzyko koncentracji. Organizacja silnie zależna od jednej osoby jest niżej wyceniana przez inwestorów i trudniejsza do przekazania następcy. To realny czynnik obniżający wartość przedsiębiorstwa. - Erozja kadry menedżerskiej. Dobrzy menedżerowie odchodzą z firm, w których nie mają wpływu na decyzje. Zostają ci, którym taki układ odpowiada.

Jak zdiagnozować, gdzie ucieka czas

Zanim zaczniemy cokolwiek zmieniać, warto zobaczyć rzeczywisty obraz, a nie ten zapamiętany. Kilka prostych narzędzi zwykle wystarcza.

Audyt kalendarza za ostatnie 6–8 tygodni. Nie ogólne wrażenie, tylko realny podział godzin na kategorie: decyzje strategiczne, zarządzanie ludźmi, operacje, sprawy klientów, administracja, reprezentacja. Rezultat bywa nieprzyjemny.

Rejestr decyzji. Przez dwa–trzy tygodnie warto zapisywać każdą sprawę, która trafia na biurko zarządu, i przy każdej odpowiedzieć na pytanie: czy ktoś inny w tej firmie mógł to rozstrzygnąć? Jeśli tak — dlaczego tego nie zrobił? Odpowiedzi układają się w bardzo konkretną mapę problemów: brak uprawnień, brak danych, brak kompetencji, brak zaufania.

Test nieobecności. Co zatrzymałoby się w firmie, gdyby prezes był niedostępny przez trzy tygodnie? To pytanie warto zadać wcześniej niż w momencie, gdy nieobecność stanie się faktem.

Co realnie odzyskuje czas zarządu

Rozwiązania rzadko są spektakularne. Działają w połączeniu.

Jasna macierz decyzyjna. Spisane progi i uprawnienia: kto decyduje, kto opiniuje, kto jest informowany. Brzmi biurokratycznie, ale w praktyce likwiduje znaczną część eskalacji, które wynikają wyłącznie z niepewności.

Przebudowa rytmu zarządzania. Zamiast reagowania na bieżąco — ustalony cykl przeglądów: tygodniowy operacyjny, miesięczny wynikowy, kwartalny strategiczny. Sprawy czekają na swoje miejsce zamiast trafiać do zarządu natychmiast. Warunkiem jest, żeby te spotkania faktycznie kończyły się decyzjami, a nie kolejną rundą pytań.

Uporządkowanie procesów i danych. Duża część eskalacji to w istocie prośba o informację, której menedżer nie ma. Sensowne raportowanie i dostęp do danych operacyjnych rozwiązuje ten problem taniej niż kolejne spotkanie. Tu transformacja cyfrowa ma bardzo policzalny sens — nie jako projekt IT, lecz jako sposób na przesunięcie decyzji w dół organizacji.

Praca z menedżerami średniego szczebla. Delegowanie nie polega na przekazaniu zadania, tylko na przekazaniu odpowiedzialności wraz z prawem do błędu. To wymaga rozwoju kompetencji decyzyjnych i — częściej niż się przyznaje — zmiany zachowań samego zarządu.

Odciążenie na czas zmiany. Bywa, że firma po prostu nie ma zasobu, który poprowadziłby przebudowę, bo wszyscy są zajęci bieżącą pracą. W takich sytuacjach interim manager przejmujący konkretny obszar na kilka miesięcy pozwala rozwiązać problem bez zatrzymywania organizacji.

Punkt wyjścia jest zwykle ten sam

Odzyskanie czasu zarządu na decyzje strategiczne to w praktyce projekt zmiany organizacyjnej, a nie ćwiczenie z produktywności. Dotyka struktury, procesów, kompetencji i kultury jednocześnie — dlatego tak trudno przeprowadzić go wyłącznie od środka, będąc częścią układu, który się zmienia.

Pierwszy krok jest jednak prosty i można go zrobić samodzielnie: przez trzy tygodnie zapisywać, co trafia na biurko zarządu i dlaczego. Ta lista zwykle mówi więcej o firmie niż niejeden raport.

Jeżeli rozpoznajesz ten problem u siebie, warto przyjrzeć się mu szerzej — sprawdzić, gdzie leży rzeczywiste wąskie gardło decyzyjne i jakie zmiany dadzą największy efekt przy najmniejszym zaburzeniu bieżącej pracy. To rozmowa, którą prowadzimy z zarządami regularnie.

Rozpoznajesz ten problem w swojej firmie? Porozmawiajmy.

Podczas krótkiego spotkania przyjrzymy się Twojej sytuacji i sprawdzimy, gdzie mogą być największe możliwości poprawy.

Umów rozmowę z ekspertem

Zobacz też