ITTC
Wróć do Wiedzy

Artykuł

EBITDA rośnie, ale wartość firmy nie – dlaczego?

· 6 min czytania

EBITDA rośnie, ale wartość firmy nie – dlaczego?

Rozmowy o wycenie zwykle zaczynają się od tej samej sekwencji: właściciel pokazuje wykres EBITDA za ostatnie trzy lata, linia idzie w górę, a potem pada pytanie – dlaczego oferta jest niższa niż oczekiwania. Odpowiedź prawie nigdy nie dotyczy poziomu zysku. Dotyczy tego, jak ten zysk powstaje i jak bardzo można mu ufać w przyszłości.

Wartość przedsiębiorstwa to w uproszczeniu EBITDA pomnożona przez mnożnik. Właściciele koncentrują się na pierwszym elemencie, bo jest mierzalny i pod kontrolą. Kupujący koncentrują się na drugim, bo to w nim zawiera się cała ocena ryzyka. Jeżeli EBITDA rośnie o 20%, a mnożnik spada o 20%, wartość stoi w miejscu. I dokładnie to obserwujemy w wielu firmach, które w ostatnich latach poprawiły wyniki operacyjne, ale nie poprawiły swojej pozycji jako aktywa.

Mnożnik jest oceną ryzyka, nie nagrodą za wynik

Inwestor nie kupuje historii. Kupuje prawdopodobieństwo, że wynik utrzyma się i wzrośnie bez jego bezpośredniego zaangażowania. Każdy element, który podważa to prawdopodobieństwo, obniża mnożnik – niezależnie od tego, jak dobry był ostatni rok.

Z doświadczeń naszych ekspertów wynika, że najczęściej wracają te same czynniki:

- Koncentracja klientów. Jeżeli trzech odbiorców odpowiada za 60% przychodu, a umowy są roczne lub oparte na relacji, kupujący dyskontuje ryzyko utraty jednego z nich. Ten sam zysk przy rozproszonej bazie klientów jest wart znacznie więcej. - Zależność od właściciela. Firma, w której najważniejsze decyzje handlowe, cenowe i zakupowe przechodzą przez jedną osobę, po jej odejściu przestaje być tą samą firmą. To najbardziej kosztowna, a jednocześnie najczęściej ignorowana pozycja w wycenie. - Jakość zysku. EBITDA podniesiona przez jednorazową sprzedaż, korzystny kurs, przesunięcie kosztów w czasie, wstrzymane inwestycje odtworzeniowe czy oszczędności na marketingu jest traktowana inaczej niż zysk z powtarzalnej działalności operacyjnej. Kupujący normalizuje wynik i często dochodzi do liczby niższej niż ta w sprawozdaniu. - Brak przewidywalności. Jeżeli budżet co roku rozjeżdża się z wykonaniem o kilkanaście procent, a prognozy nie mają pokrycia w pipeline czy backlogu, każda projekcja przyszłości jest przez inwestora dyskontowana. - Konwersja zysku na gotówkę. Rosnąca EBITDA przy rosnącym kapitale obrotowym oznacza, że wzrost finansuje się z pieniędzy, które nie wracają. Wycena opiera się ostatecznie na przepływach, nie na wyniku księgowym.

Wzrost, który nie buduje wartości

Jest jeszcze subtelniejszy mechanizm. Część firm poprawia EBITDA w sposób, który jednocześnie pogarsza ich pozycję długoterminową. Cięcie budżetów rozwojowych, ograniczenie działań marketingowych o odroczonym efekcie, redukcja funkcji wsparcia, odkładanie wymiany systemów, rezygnacja z inwestycji w kompetencje zespołu – wszystko to w krótkim horyzoncie wygląda jak dyscyplina kosztowa. W dłuższym oznacza, że firma zjada własną zdolność do wzrostu.

Doświadczony inwestor to widzi. Sprawdza, czy poprawa marży wynika z lepszego produktu, procesu i pozycji cenowej, czy z odłożenia w czasie wydatków, które i tak trzeba będzie ponieść. W drugim przypadku traktuje je jak ukryty dług i odejmuje od ceny.

Podobnie działa wzrost przychodu okupiony spadkiem jakości portfela – nowe kontrakty o niskiej marży, klienci o wysokiej rotacji, rosnący koszt pozyskania. Skala rośnie, wynik rośnie, ale jednostkowa ekonomika się pogarsza. To model, który nie skaluje się dalej, a wycena jest zawsze funkcją tego, co będzie dalej.

Jak zdiagnozować lukę między wynikiem a wartością

Zanim właściciel wejdzie w proces transakcyjny, warto przeprowadzić uczciwą analizę wewnętrzną – najlepiej z perspektywy kogoś, kto patrzy na firmę jak kupujący, a nie jak zarząd.

Pytania, które w praktyce najwięcej odsłaniają:

1. Jaka część EBITDA pochodzi z powtarzalnych, zakontraktowanych źródeł, a jaka ze zdarzeń jednorazowych? 2. Co stanie się z wynikiem, jeżeli największy klient odejdzie za dwanaście miesięcy? 3. Które decyzje w firmie nie mogą zapaść bez właściciela? Ile ich jest w skali tygodnia? 4. Czy istnieje kadra menedżerska, która poprowadzi firmę bez zmiany trajektorii wyniku? 5. Jak wygląda relacja EBITDA do przepływów operacyjnych w ostatnich trzech latach? 6. Czy dane sprzedażowe, marżowe i kosztowe są spójne i dostępne w jednym miejscu, czy rekonstruowane w arkuszach na potrzeby spotkań?

Ostatni punkt bywa niedoceniany. Bałagan informacyjny sam w sobie obniża wycenę, bo wydłuża due diligence, mnoży pytania i buduje wrażenie, że zarząd nie panuje nad szczegółem. Firma, która potrafi w ciągu dnia pokazać rentowność na poziomie klienta, produktu i kanału, negocjuje z innej pozycji niż ta, która potrzebuje na to dwóch tygodni.

Praca nad mnożnikiem trwa dłużej niż praca nad wynikiem

EBITDA można poprawić w kilka kwartałów. Uniezależnienie firmy od właściciela, dywersyfikacja portfela klientów, zbudowanie przewidywalnego procesu sprzedaży, uporządkowanie danych i wprowadzenie realnej warstwy zarządczej to zwykle horyzont dwóch–trzech lat. Dlatego najgorszym momentem na rozpoczęcie tej pracy jest chwila, w której na stole leży już list intencyjny.

Jeżeli sprzedaż firmy lub wejście inwestora rozważane jest w perspektywie kilku lat, decyzje operacyjne podejmowane dziś powinny być oceniane podwójnie: przez wpływ na wynik i przez wpływ na mnożnik. Te dwie miary czasami idą w tę samą stronę, a czasami stoją naprzeciw siebie – i wtedy trzeba świadomie wybrać.

W pracy z zarządami i właścicielami najczęściej zaczynamy właśnie od rozdzielenia tych dwóch perspektyw: co realnie zwiększa zysk, a co realnie zwiększa wartość przedsiębiorstwa. Dalej pojawia się praca nad konkretnymi obszarami – strukturą portfela klientów i modelem sprzedaży, przekazaniem kompetencji decyzyjnych kadrze menedżerskiej, uporządkowaniem procesów i danych, czasem czasowym wsparciem w formule interim management tam, gdzie brakuje kogoś, kto poprowadzi zmianę od środka.

Jeżeli rozpoznajesz tę sytuację w swojej firmie – wyniki rosną, a poczucie, że wartość biznesu rośnie razem z nimi, nie do końca się pojawia – warto przyjrzeć się temu wcześniej niż później. Możemy wspólnie przeanalizować, gdzie leży rzeczywista luka i jakie działania mają największy wpływ na wycenę.

Sprawdźmy, co to oznacza dla Twojej firmy.

Opowiedz nam o swoim wyzwaniu. Wspólnie zidentyfikujemy możliwe przyczyny, obszary poprawy i potencjalne kierunki działania.

Umów Executive Session

Zobacz też